poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 1 ''Moja matka!''

ROZDZIAŁ 1
Zauważyłam truposza, który zjadał moją matkę. Pomyślałam, że to tylko sen i zaczęłam się stukać po głowie. Szwendacz pożarł moją matkę i zajął się mną. Chciałam go jakoś zabić, więc pobiegłam do garażu gdzie byłyśmy przygotowane na wybuch tego niezwykłego zjawiska. Wzięłam jakiś tasak i odrąbałam mu głowę. Założyłam szybko plecak, wzięłam kilka noży, karabinów i jakiś posiłek. Wybiegłam z domu i zobaczyłam ludzi, którzy potrzebowali pomocy, lecz wiedziałam, że jeśli spróbuję im pomóc, sama zostanę ofiarą. Chwyciłam za motor kochanka mojej matki i wyruszyłam. Nie wiedziałam jak tym prowadzić, więc mogłam sama się tym teraz rozwalić. Gdy tak jechałam przez miasto,miliony łez cisło mi się na oczy, aż w końcu straciłam kontrolę nad pojazdem i rozbiłam się odrzewo. Obudziłam się w dziwnym pomieszczeniu. Wstałam gwałtownie i zrobiłam swój odruch, czyli od razu chwyciłam pistolet i miałam na celowniku czwórkę dorosłych ludzi, którzy trzymali ręce w górze. Nie chciałam nikogo zabijać, więc opuściłam broń i zaczęłam rozmowę.
- Kim jesteście? - mówiłam, byłam cała roztrzęsiona.
- My jesteśmy mieszkańcami tego miasta. Co z twoją rodziną? - zapytała jedna z kobiet.
- Widziałam jak moją matkę pożarło to pier**** dziadostwo! - zaczęłam się drzeć. Złość rozdzierała mnie od środka. Jak oni mogą tu tak spokojnie siedzieć? Na dworze dzieję się maskara, a oni sobie siedzą w piwnicy i popijają kawkę.
- Słuchaj, jak ci na imię? - zapytał jakiś 16- latek.
- Jestem Jeny. A ty?
- Mark. Posłuchaj Jeny. Nie mamy wyjścia i musimy się przegrupować na Hawaje. Tam jest pełno wody, epidemia tam niedojdzie. - zapewniał mnie.
- A macie jakąś łódź? - zapytałam, bo to było chyba najważniejsze. - I tak wogóle gdzie mój motor?!
- Twój motor został naprawiony. - powiedział jakiś czarnoskóry. - Ptaszyno, może chcesz się napić herbaty? - zapytał. Ja pokiwałam głową. Byłam głodna. Nawet nie wiem ile czasu byłam nieprzytomna. Posiedzieliśmy w tym miejscu jakąś godzinę.
- Słuchajcie w moim garażu jest jeszcze pełno amunicji i zapasów żywności, musimy po nie wrócić. - powiedziałam. - A przynajmniej ja, zaraz tu będę z powrotem. - wybiegłam wsiadłam na motor i odjechałam. Zabrałam wszystko co było nam potrzebne ,ale kiedy miałam wsiadać na motor, zabrakło mi paliwa. - No extra! - pomyślałam. Zaczełam przeszukiwać garaż i znalazłam jakąś puszkę benzyny. Nadała się. Szybko wcisnęłam gaz i ruszyłam w stronę tej piwnicy. Mam nadzieję, że przeżyję ten okres. Ale muszę pamiętać co mówił mój ojciec. ''Jeny, pamiętaj jesteś twarda, nie daj się i zawsze miej nadzieję''